Tagi

, , ,

Pierwszy wpis po bardzo długiej przerwie. Dziś rzecz całkiem smakowita – bitter chinowo-piołunowy z silną pomarańczową nutą, sporządzony na bazie białego wina (użyłem węgierskiego Tokaji Furmint 2012). Bitter ten jest oparty na przepisie na likier w typie francuskiego Amer Picon (przepis z lat dwudziestych minionego wieku). Kora chinowa, niestety trudno dostępna w Polsce, oraz piołun, nadają mu intensywną goryczkę, dobrze wyczuwalną nawet po silnym rozcieńczeniu zimną wodą. Skórka pomarańczowa, syrop cukrowy i białe wino dobrze harmonizują, nadając bitterowi dość przyjemny bukiet. Reszta aromatów w trzecim planie. Przepis oryginalny woła jeszcze o 0,3 g białego drzewa sandałowego, lecz tego nie udało mi się zdobyć. Moc likieru niewielka, choć oczywiście można poeksperymentować zastępując niewielką część wina spirytusem.

Amer Picon to francuski likier na bazie wina i brandy z dodatkiem nalewów na korę chinową, skórkę pomarańczową oraz inne zioła i korzenie. Spożywany jako aperitif z lodem i wodą sodową, dosładzany grenadyną lub cassis.

W przepisie podano ilości składników na litr gotowego trunku.

Macerat

  • 0,2 g nasion kardamonu (wyłuskanych)
  • 0,3 g anyżu gwiaździstego
  • 0,3 g cynamonu cejlońskiego
  • 0,5 g goździków
  • 3 g suszonych skórek pomarańczowych
  • 2 g piołunu
  • 3,5 g kory chinowej

Zmieszaj wszystkie podane wyżej surowce w odpowiedniej proporcji, wsyp do ćwierćlitrowej butelki i zalej 150 ml destylatu winnego (ze względu na korzystną cenę użyłem Winiaku Luksusowego z łańcuckiego Polmosu). Maceruj trzy dni, potrząsając parę razy butelką rano i wieczorem. Odsącz macerat i dopełnij winiakiem do 150 ml.

Zestaw bitteru

  • 150 ml maceratu
  • 720 ml półsłodkiego białego wina
  • 150 ml syropu cukrowego 1:1

Kora chinowa, będąca głównym składnikiem tego bitteru, trafiła do Europy z Nowego Świata w połowie XVII wieku. Jedna z wersji rozpowszechnianej legendy głosi, iż pierwszym europejczykiem, który doświadczył cudownego, przeciwfebrycznego działania wyciągu z kory chinowej, był urzędnik administracji króla Hiszpanii, Juan Lopez de Canizares. Dzięki korze chinowej został on wyleczony z ciężkiej gorączki. Rzecz działa się w 1636 roku w peruwiańskiej prowincji Loxa. Dwa lata później, w roku 1638, wspomniany Juan Lopez został sprowadzony do Limy do chorującej na malarię hrabiny de Cinchon doñy Franciski Henriquez de Ribera, żony wicekróla Luisa Jeronimo Fernandez de Cabrera y Bobadilla. Wyleczenie gorączki malarycznej, uznawanej wówczas za nieuleczalną, zapoczątkowało wielką karierę kory chinowej w medycynie, która trwała aż do drugiej wojny światowej, kiedy na medycznej scenie na dobre zagościły pierwsze syntetyczne leki przeciwmalaryczne.